apogeum wkurzania Madzika.

Odbiegając od tematu książki.

Bo ona piknikiem jest. A mowa tu o tytułowym Madziku. Ale od początku.

Wszystko zaczęło się w związku z piątkową lekcją wychowawczą , na którą ja, Madzik, Adzik i Malwina miałyśmy przygotować temat o agresji. Jak wiadomo przemoc w szkole nie rozwiązuje problemów, poza nią zresztą też. No, ale cóż nic bardziej mylnego. Jakby nie patrzeć to agresja jest pojęciem względnym.

Znalazłyśmy jakieś bzdury na necie, Madzik wydrukowała, przyniosła do szkoły. Na długiej przerwie przed anglikiem usiadłyśmy sobie w kącie przed ’tajemniczymi drzwiami’ na 3 piętrze. I wtedy zaczęło się prawdziwe piekło… Najpierw kłóciłyśmy się o to, która bierze
jaki fragment i w jakiej kolejności to przedstawiamy. Ale to akurat jest mało ważne. Madzik pobił mnie, ja pobiłam Madzika aż w końcu Adzik
pobiła nas obie, a Malwina się na nas wydarła. W dodatku obok siedziała Agata i Daro. Nie muszę dodawać,
że patrzyli się na nas jak na jakieś wariatki. Życie.

Madzik wyzwał mnie wtedy od pikników! Mnie?! Osobę, która chodzi z nią na AZS, na młyn, do naszego drugiego domu! Ja piknik, phi. Ona sama jest piknik, bo to ona wpieprza na meczach Prince Polo, to ona je paluszki, którymi została poczęstowana z ręki, a potem z paczki i wzięła tylko jeden, to były te paluszki, o które biło się dwóch facetów, żeby jej dać. Mimo to, ona do mnie z tekstem, że to ja piknik! Fakt, że kocham Mariuszka, co wyznałam jej na angielskim w momencie kiedy spytała mnie co u mojej Skiereczki nie sprawia, że jestem piknikiem. A że ona nie pokapowała się nawet, że mi o Wlazłego chodzi to już nie mój problem. Ale żeby od razu od pikników?!

A co zrobiła po angielski? Wracam z Kasikiem od Ani i siedzi Madzik. Je kanapke.

- Madzik, ty jesteś nienormalna. Jesz zieloną kanapkę, masz zielony grzebień i opaskę. Idź do lekarza.
- Medno to tylko sałata, a grzebień kupiła mi mama dawno temu.
- Jasne mama. Jakoś ci nie wierzę.
- Kopnę cię.
- Nie kopniesz, bo mnie nie złapiesz.
- Osiągnęłaś dziś apogeum wkurzania mnie. Chcesz się przekonać?
- Jasne pikniku.

I zaczęła mnie gonić głupia. Przez całe 3 piętro, po drodze spotkałam Agatę i poprosiłam, aby mnie przed nią obroniła, ale to było tylko chwilowe, bo musiała iść. Już myślałam, że będzie po mnie gdy dorwała mnie przed schodami, co zobaczyły niepowołane osoby, ale udało mi się jej zwiać. Pobiegłam pod klasę o dziwo nie wpadając na nikogo, a szkoda. Tam też chciała mnie kopnąć, ale miałam na obrone kartki o agresji i jej nie wyszło. Zabrałam jej jeszcze zieloną opaskę i sobie wyginałam co ją baaaardzo wkurzało, bo myślała, że ją złamię. Dziwna osoba. Na wychowawczej w końcu i tak nie prowadziłyśmy tej lekcji, bo kolejne 2 grupy przedstawiały plakaty. Gdy była kolej grupy Madzik, ona wyszła na środek i trzymała plakat. Chciałam ją wkurzyć więc owinęłam taśmą opaskę i napisałam na niej ‘Skra’. Widok jej miny był cudowny.
Potem zlitowałam się nad nią i oddałam tą opaskę, bo by mnie jeszcze pobiła…

Potem był WOK i chwilę przed nim też coś było, ale wam nic do tego.
Po tej lekcji, która była niezywkle fascynująca, pełna niezbędnej i potrzebnej mi w przyszłości wiedzy poszłyśmy do Mac’a po bilety na Kędzierzyn i ku naszemu zaskoczeniu nie musiałyśmy czekać 5 min aż ktoś raczy się spytać, czy my po bilety (kurwa jak się stoi pod strzałką gdzie jest napisane ‘tu można kupić bilety’ to nie stoi się z zamiarem kupienia jakiegoś świństwa tylko właśnie biletu!; inteligencją osób pracujących tam jest ujemna) i nie musiałyśmy czekać kolejnych 5 min aż pan/pani kierownik robiąc nam łaskę podejdzie i sprzeda owe bilety tudzież oznajmi brak takowych na sektor E. Ale nie wczoraj było inaczej, czekałyśmy może jakieś 4 min łącznie i nabyłyśmy to co chciałyśmy! Czyżby w końcu zaczęli dbać o swoich klientów?

I aby była jasność.
Nie kocham Wlazłego.
Nie kocham Skry.
Nie jestem piknikiem.
Madzik też nie jest piknikiem.
Nigdy nimi nie będziemy.
KOCHAM AZS! LA LA LA LA LA LA ! KOCHAM AZS!

Odpowiedzi: 4 to “apogeum wkurzania Madzika.”

  1. Madzik_nie piknik :P Powiedział/a:

    ejj halo:P mowilam Ci ,że paluszki jadłam PRZED MECZEM! I masz szczęście ,że napisalaś pod koniec ,że nie jesteśmy piknikami , bo inaczej byś zginęla :P

    AZS!! ( wtorek,wtorek) :D:D:D:D

  2. Madzik_nie piknik :P Powiedział/a:

    przepraszam bardzo-małe sprostowaie:
    1) Prince polo i paluszki jadłam PRZED Meczem , można nawet powiedziec ,że z godzinę przed…..
    2) moje wypowiedzi są tutaj mocno ocenzurowane :P
    3) napisałaś ,że mialam zieloną kanapkę , co brzmi , jakby była spleśniala :P a była z salata i ogorkiem :P
    masz szczęście ,że napisałaś ,że piknikiem nie jestemm ,bo byś dostała i na mecz we wtorek to chyba bym Cię wiozła :P

  3. alivequeen Powiedział/a:

    “Agrasja nie rozwiązuje problemów. Agresja rodzi agresję. Chcez w ryj xD??” złoty cytat przewodni xD

  4. kubicuś Powiedział/a:

    oh, gdybym wiedziała, że sprawa jest taka poważna to broniłabym Cię trochę dłużej :P {:

Napisz odpowiedź